Dziś Ciszewskiego, Roentgena, prawą stroną Puławskiej, al. Lotników, Wołoska, Pole Mokotowskie, Banacha, Bitwy Warszawskiej 1920 r., Prymasa Tysiąclecia. Powrót przez Stare Miasto, wizyta na Czerskiej (Dzień Matki), do Madzi na Lokajskiego i do domu (21:30)
Kru z Sebem przyjechali po mnie na Górczewską, skąd wyruszyliśmy w stronę Mostu Gdańskiego. Obejrzeliśmy nowe tory na Młynarskiej, objechaliśmy Cmentarz Powązkowski i przecinając Babkę pomknęliśmy do Mostu Gdańskiego. Dalej ścieżką do Ronda Żaba, wzdłuż Cmentarza Żydowskiego, odbiliśmy w Budowlaną i dalej w Rembielińską aby dojechać do parku. Z kościoła akurat wyszły komunijne dzieci, więc na ścieżce było kogo rozjeżdżać ;) Dalej polecieliśmy Kondratowicza do Wincentego, gdzie obejrzeliśmy Osiedle "Kasztanowa Aleja". Seb zrobił nam pamiątkowe zdjęcia, jedno wspólne z Kru pozwalam sobie pożyczyć ;)
Dalej pojechaliśmy Głębocką i wzdłuż Trasy Toruńskiej do Ikei na hot-dogi. Oczywiście jak zawsze musiałam się ubabrać (już kiedyś była taka akcja, ale widzę, że jej tu szerzej ni opisałam). Rękawiczka, rękawek i spodenki były całe w musztardzie. Niestety te hot-dogi szybko się kończą strasznie :) Pojechaliśmy jeszcze po pyszną wodę truskawkową do Decathlona. Oddelegowany był Kruchy, bo za dużo pokus w tym sklepie :) Przyniósł nam jeszcze po batoniku musli :) Odwiedziliśmy jeszcze Kakadu w celu nabycia puszek dla kotów Seba i prawię tą samą trasa skierowaliśmy się na drugą stronę Wisły: tym razem pojechaliśmy wzdłuż Wincentego przecinając Kondratowicza i skręciliśmy w Budowlaną, dalej wzdłuż ścieżki do Ronda Żaba, gdzie spotkaliśmy Nocnego Rowerzystę na motorze! Sjidżej jechał sobie gdzieś i mnie wyhaczył, jak przejeżdżałam przez pasy :) Zjechał do nas na chodnik i trochę sobie plotkowaliśmy . Widzimy się dziś na Nocnym Rowerze Remontowym, więc będzie pewnie okazja pogadać.
Do Gdańskiego jechaliśmy ścieżką, potem po schodkach w dół i wzdłuż Wisły, Czerniakowską do ZUSu i dalej ścieżką. Seb pożegnał nas na Wilanowskiej, a my zlajtowaliśmy tempo i standardową trasą Anody Rodowicza i Ciszewskiego wróciliśmy do domu.
W końcu udało się zrobić jakąś dłuższą wycieczkę (jak na nas), ale szybko nas sen zdjął :)
Z mężem pojechaliśmy razem do pracy. Pokazywałam mu moją ścieżkę codzienną. Na wysokości stacji Orlen przy Prymasa 1000-lecia napotkaliśmy Pana Cygaro :) Wszyscy w trójkę wspaniale prezentowaliśmy się na czarnych Kubusiach... więcej jak wrócę do domku, teraz czas trochę popracować :)
W 2007 6500 km, w 2008 nie ma się czym pochwalić, a w 2009 - powolutku, powolutku nadrabiałam... A potem długo, długo nic. Czas więc na reaktywację 2022!