Do pracy...

Środa, 13 maja 2009 · Komentarze(0)
Standardowo Ursynów-Wola. Żadnych niespodzianek na trasie "tam", tylko trochę zimni w tyłek było i jak zawsze nie chciało mi się pedałować, więc do pracy dotarłam dopiero po godzinie (masakryczna średnia). Nie mam niestety licznika, więc czasów nie zapisuję. Póki co wlekę się, jak nabiorę pewności, to może zacznę szybciej jeździć i więcej po ulicach. Spotkałam jedną szosę i jedno ostre koło, poza tym kilka mtbów i mieszczuchów. Czasem zazdroszczę tym majestatycznym kobitkom że są ciepło ubrane i nie spieszą się nigdzie, ale... nie ma to jak dolny chwyt :) Żeby tylko przełożył się na osiągi...
W drodze powrotnej bez przygód, tylko trochę przyspieszyłam i szoska zaczęła klekotać po ostrej jeździe po płycie chodnikowej...

Komentarze (0)

Nie ma jeszcze komentarzy.
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa egoto

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]